czwartek :]
czwartek...strasznie się nie wyspałem...
wstałem dość wcześnie jak na mnie, ok 7:00...potem szybkie nakarmienie siebie i psa, szybki spacer z Kira i udanie się na ciążowe zdjęcia do starej znajomej.

Z ciekawostek....kupiłem na allegro gramofon...sony, pełen automat. Ma lekką wadę, ramie opada zbyt szybko i czasem igła spada z płyty...ale ogólnie super gra. Do tego mam pierwsza płytę, Louisa Amstronga, słuchałem dzisiaj cały dzień.

p.s
na odległość się nie da...
październikowy poniedziałek...
Nawet słonecznie...optymistycznie, bo trochę cieplej i przyjemniej niż to ostatnio bywa...



Wczoraj zaliczyłem kolejny zaległy plener...potem retusz i do wyra...nawet się wyspałem.
Dzisiaj zabieram się za zdjęcia z ostatniego zaległego ślubu. Ślub dla mnie specjalny, bo pierwszy na którym byłem z osobą towarzyszącą. Może to dziwne, ale w sumie jako mały chłopak byłem na dwóch weselach...a potem już od razu poszedłem na następne w charakterze fotografa. Więc jakoś okazji do zabawy raczej nie było. Tym razem było inaczej...impreza była super. Zdjęcia pewnie wrzucę w niedługim czasie.




p.s
Wczoraj udało mi się kupić na allegro gramofon...a dzisiaj kolejną domenę...znowu nowy pomysł :)
sobota...


sobota była pracowita ale zarazem dość ciężka...warunki nie sprzyjające...wczoraj o 00:30 zdecydowaliśmy się nie zamulać w domu i wyszliśmy na miasto...lądowanie na raggach w BK okazało się całkiem słusznym posunięciem...aczkolwiek...dzisiaj cierpiałem na senność oraz ból głowy...nie mam pojęcia czy to biometr był niekorzystny, czy to może te 3 piwa wczoraj...ale było ciężko.



Pracowicie, bo robiłem zaległy plener ślubny Ani i Michała, potem retusz...retusz...retusz...który się ciągnie już dwa tyg bez przerwy...ale widzę już szanse odrobienia się z zaległościami i znowu będę miał czyste konto :)

btw...przeczyściłem i odkurzyłem kieva...10 filmów chłodzi się w lodówce i czeka na dobry temat związany z płcią piękną...może uda się coś zrobić po weekendzie...w sumie to już nie mogę się doczekać jak sobie zajrzę w kominek.


Moje życie jest nudne...więc jutro znowu plener ślubny i retusz, retusz, retusz...może pogoda będzie trochę mniej deszczowa to spacer z psem będzie przyjemniejszy :)
p.s
jazz jest szalony...